poniedziałek, 29 marca 2010

Wpierdol Drugi - Fun With Dick And Jane


































FUN WITH DICK AND JANE - nie nie nie, po stokroć nie. ten film to sraka, zabawny jak jajo bez żółtka. główny motyw - upadek wielkiej firmy - dość wdzięczny, ale zrealizowany paściarsko i bez pomysłu. kolejne sceny wymyślane na kolanie, bez żadnego ciągu logicznego. w jednej scenie bankrutuje firma, w drugiej bohaterowie szukają pracy, potem rabują banki, a na końcu sprawcę krachu ich dotychczasowego miejsca zatrudnienia. brzmi nawet składnie, ale nakręcone jest tak, że główna para mogłaby równie dobrze pojechać w kosmos na rowerach - znaczy się chaotycznie, bezsensownie, nieśmiesznie. rozumiem, że to komedia i postacie mogą zachowywać się w niedorzeczny sposób, ale tu niedorzecznie zachowuje się tylko główny bohater, reszta jest normalna. pewnie dlatego, że gra go Jim Carey - jedyny człowiek na ziemi z ADHD twarzy. w dodatku jego gra jest tak kwadratowa, że żadne metafory tego nie wyrażą. jedyne co przychodzi mi na myśl, żeby to opisać, to 'boli mnie twarz od tych wygłupów' albo 'o matko, ale bolesna erekcja!'. wygląda to debilnie - chyba nie muszę wyjaśniać. nigdy nie mogłem się przekonać do tego aktora i stwierdzam, że kolejne jego filmy to coraz gorsze kakosraki. wracając jednak do filmu - nie utkwił mi ani jeden zabawny motyw, a przecież to jest komedia (podobno). przykład zabawnej sceny: wchodzą do budynku, które mają okraść, gość się pyta żony 'gdzie jest to biuro', bo nie widzi, że za nim na ścianie wisi spis wszystkich pokoi z numerami. śmieszne? strasznie. tak wyglądają gagi w tymi filmie. gość dostaje w mordę, puchnie mu szczęka i 'śmiesznie' mówi. w dodatku fakt, iż bełkoce, określany jest filmie mianem 'dziwny akcent', ze wskazaniem na mowę obecnych tamże meksykańców, do których bohater zostaje zakwalifikowany na podstawie jego mowy. normalnie ubaw nie z tej ziemi. Allen by to zrobił trylion razy lepiej i byłby pewnie to oszczędnie zrealizowany, smaczny, stonowany film ze zrównoważonymi psychicznie aktorami, a tak jest gówno z Carreyem, który chyba według zamysłu producenta miał nadrobić wszystkie braki realizacyjne, ale nie dał rady, bo jest najzwyczajniej w świecie wypalony. strata czasu. 0/10.

P.S.: jeśli to jest oficjalny plakat tego filmu, to daję jeszcze jeden punk ujemny. -1/10 i chuj!

Pierwszy Wpierdol

XhansX, prosze, pisz wiecej recenzji. dobry styl masz, swietnie sie czyta. najlepiej zrob bloga albo dawaj na filmweb!

czytalo sie lepiej niz ogladalo sie film:D

załóż autorskiego bloga - takim wolno więcej, serio mówię, załóż
prewencyjny-wpierdol-filmowy.blogspot.com i jeździj po filmach :D zajebiście będzie sie to czytało, bo o van helsingu napisałeś dokładnie to co myślałem oglądając go haha 10/10 recka :D


Witam sredecznie na moim blogu Prewencyjny Wpierdol Filmowy, założonym pod wpływem sugestii pewnych środowisk z internetu. Celem bloga jest publikowanie recek filmów pisanych z pozycji widza, który traktuje film przede wszystkim jako źródło względnie inteligentnej rozrywki i cierpiącego, gdy ta prezentuje poziom niższy niż oczekiwany. Pozdrawiam i życzę miłej lektury potencjalnym czytelnikom, a sobie - częstych aktualizacji.