poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wpierdol siódmy - After The Sunset






































After The Sunset - o jezu... fabułą zaskakująca jak grudniowe śniegi dla drogowców, harrelson wyglądający jak wojtek cejrowski, brosnan zupełnie bez wyrazu i salma hayek porażająca swoim dziwacznym akcentem i grą aktorską prosto z castingu do pierwszej miłości. sensacyjny film zupełnie bez sensacji, wątki humorystyczne śmieszne jak zepsute pierogi w lodówce i na poziomie gejowskich żartów kuby wojewódzkiego. do tego typowe filmowe wtopy logiczne: bohaterowie płyną łodzią na ryby z prowiantem, którym jest 8 heinekenów w lodówce. z tej wyprawy wracają narąbani tak, że nie mogą ustać na nogach. jest więcej takich kwiatków. harrelson, agent fbi, uwięziony w turbopancernym samochodzie, oddaje strzał w szybę. rykoszetująca kula mija go o włosy. mondre i simieszne. sceny łóżkowe w tym filmie zaczynają się jak w tanich pornolach - "pani tak sama na grzybach?", "no tak" i za chwilę już się tarzają w pościelach. generalnie może nie jest to jakaś sraka totalna, ale szkoda wieczoru na filmy tego pokroju. 4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz